Tag Archives: e-booki

„Uczta kadłubków”

„Uczta kadłubków”, Gaston Leroux, Monika Szymaniak, 2020.

Kapitan Michał Alban miał tylko jedną rękę. Służyła mu ona do palenia fajki. Był starym wilkiem morskim. Poznałem go pewnego wieczoru wraz z czterema innymi wilkami morskimi, popijając aperitif przy kawiarnianym stoliku na nabrzeżu starego portu w Tulonie. Odtąd spotykaliśmy się regularnie przy kieliszkach i talerzykach z przekąskami, by pogawędzić, posłuchać plusku fal i popatrzeć na tańczące na wodzie łódki i zachodzące nad Tamarisem1 słońce.

Czterema pozostałymi wilkami morskimi byli: Zinzin, kapitan Dorat, Bagatelle i ten nicpoń Chanlieu. W swoim czasie przepłynęli rzecz jasna wszystkie morza i mieli mnóstwo przygód. Teraz zaś byli na emeryturze i spędzali czas, opowiadając sobie straszne historie. Tylko kapitan Alban nigdy niczego nie opowiadał. Nigdy też nie okazywał najmniejszego zdziwienia tym, co słyszał. Pozostali, poirytowani jego obojętną postawą, spytali w końcu:

— Hejże, kapitanie, nie przydarzyła się panu nigdy żadna straszna historia?

— I   owszem — odpowiedział kapitan, wyjmując fajkę z ust. — Przydarzyła. Jedna jedyna…

— To niechże ją pan opowie!

— Nie ma mowy!

— Dlaczego?

— Bo jest zbyt straszna… Nie dacie rady jej wysłuchać. Już wiele razy próbowałem ją opowiedzieć, ale zawsze wszyscy uciekali przed końcem.

Cztery wilki morskie zaczęły naigrawać się na wyprzódki. Zgodnie orzekły, że kapitan tylko szuka wymówki, żeby nic nie opowiedzieć, bo tak naprawdę nic mu się nie przydarzyło. Kapitan zmierzył ich wzrokiem. Nagle się zdecydował i odłożył fajkę na stół. Już sam ten gest, rzadko u niego spotykany, był straszny.

— Panowie — zaczął — opowiem wam, w jaki sposób straciłem rękę…

— W tamtym czasie (a było to ze dwadzieścia lat temu) miałem w Mourillonie2 niewielką willę. Dostałem ją w spadku, moja rodzina bowiem przez długi czas mieszkała w tych stronach i tutaj się urodziłem. Chętnie do niej wracałem, żeby wypocząć po dalekich rejsach. Poza tym lubiłem samą dzielnicę. Nikt mnie tutaj nie niepokoił. Moi sąsiedzi byli mało uciążliwi i rzadko ich widywałem. Byli to głównie ludzie morza i żołnierze wojsk kolonialnych. Palili sobie spokojnie opium ze swoimi przyjaciółkami i zajmowali się własnymi sprawami — jakimi nie wnikałem. Każdy ma swoje przyzwyczajenia, prawda? Ja nikomu nie przeszkadzałem i chciałem jedynie, aby i mnie nie przeszkadzano.

Pewnej nocy jednak mi przeszkodzono — w spaniu. Osobliwy hałas, którego źródła nie potrafiłem określić, sprawił, że zerwałem się z łóżka na równe nogi. Miałem jak zawsze otwarte okno. Nasłuchiwałem oszołomiony. Nie mogłem dociec, skąd brał się ten nieprawdopodobny harmider. Przypominało to łoskot piorunów albo walenie w bęben, i to nie byle jaki — jakby z dwieście pałeczek waliło wściekle w drewno, zamiast w oślą skórę.

Dźwięki dochodziły z willi naprzeciwko. Od pięciu lat nikt tam nie mieszkał i jeszcze poprzedniego dnia widziałem na murze tabliczkę z napisem „Na sprzedaż”. Z okna mojej sypialni na pierwszym piętrze, patrząc ponad murem odgradzającym otaczający willę ogródek, widziałem jej wszystkie okna i drzwi, także te na parterze. Nadal były zamknięte, tak samo, jak za dnia. Tylko przez szpary w okiennicach na parterze sączyło się światło… Pomyślałem sobie, że jakieś szemrane towarzystwo wkradło się do tego opuszczonego domu na obrzeżach Mourillonu i urządza sobie całonocną libację.

Dziwne bębnienie nie ustawało. Trwało jeszcze dobrą godzinę. Tuż przed świtem drzwi willi otwarły się, a na progu stanęła najcudowniejsza istota, jaką widziałem w życiu. Miała na sobie wieczorową suknię, a w ręku z nieopisanym wdziękiem trzymała lampę, której blask oświetlał jej godne bogini ramiona. Z miłym, łagodnym uśmiechem wypowiedziała słowa, które doskonale słyszałem w nocnej ciszy:

— Do widzenia, drogi przyjacielu, do zobaczenia w przyszłym roku!

Nie miałem pojęcia, do kogo mówiła. Obok niej nie było nikogo… Czekała na progu ze swoją lampą jeszcze przez krótką chwilę, aż ogrodowa furtka sama się otworzyła i sama zamknęła. Wtedy zamknęły się także drzwi willi i nic więcej nie zobaczyłem.


1 Tamaris — w XIX wieku miejscowość kąpieliskowa, dziś dzielnica La Seyne-sur-Mer, położona nad redą Tulonu, przeciwlegle do dzielnicy Mourillon. (Przyp. tłum.)

2 Le Mourillon — dzielnica Tulonu, położona na półwyspie między małą i wielką redą. W XIX wieku znajdowały się tam stocznie, magazyny i koszary francuskiej marynarki wojennej. (Przyp. tłum.)


Szczegółowe informacje o e-booku

Tytuł: Uczta kadłubków
Tytuł oryginału francuskiego: Le dîner des bustes lub Une histoire épouvantable
Autor: Gaston Leroux
Gatunek: opowiadanie
Zbiór: Opowiadania z dreszczykiem
Data powstania: 1911
Tłumaczenie z francuskiego: Monika Szymaniak
Wydawca: Monika Szymaniak
Data wydania: 2.03.2020
Liczba słów: 5329

E-book PDF
ISBN: 978-83-944335-3-6
Całkowita liczba stron (z okładką włącznie): 21
Wielkość pliku: 424 KB

E-book EPUB
ISBN: 978-83-944335-4-3
Wielkość pliku: 184 KB

W SPRZEDAŻY JUŻ WKRÓTCE

„Opowiadania z dreszczykiem”

„Opowiadania z dreszczykiem”, Gaston Leroux, Monika Szymaniak, 2020.

Opowiadania z dreszczykiem to zbiór opowiadań Gastona Leroux (1868-1927) — porównywanego do Arthura Conan Doyle’a i Edgara Allana Poe klasyka francuskiej literatury popularnej, autora takich powieści jak wielokrotnie adaptowany na potrzeby sceny i ekranu Upiór w operze czy opowiadająca o zagadce zbrodni niemożliwej Tajemnica żółtego pokoju. W skład tomu wchodzi sześć krótkich utworów prozatorskich wydanych w odcinkach we francuskiej prasie w latach 1911-1925: Uczta kadłubków (1911), Złoty topór (1912), Kobieta z aksamitką (1924), Gwiazdka Wicusia Wincenta (1924), Nasza Olimpia (1924) i Straszna oberża (1925). Dopiero w 1977 roku, pięćdziesiąt lat po śmierci autora, ukazały się one łącznie w zbiorze Histoires épouvantables (Straszne historie) nakładem wydawnictwa Nouvelles Éditions Baudinière.

Każde opowiadanie to jedna — przeżyta lub zasłyszana podczas podróży — straszna, niesamowita historia, którą opowiada swoim sceptycznym towarzyszom przy kieliszku aperitifu w kawiarni na nabrzeżu starego portu w Tulonie emerytowany wilk morski. Wszystkie historie osadzone są w malowniczej, pełnej lokalnego kolorytu scenerii: w tulońskim Mourillonie, na paryskim Montmartrze, w korsykańskim Bonifacio, w niemieckim Szwarcwaldzie czy w szwajcarskiej Jurze. Ich fabuła, łącząca w sobie elementy kryminału, sensacji, melodramatu, grozy i fantastyki (ostatecznie zjawiska nadprzyrodzone zawsze znajdują jednak racjonalne wyjaśnienie) ogniskuje się wokół frapującej, ponurej zagadki i kończy zaskakującą puentą. Misterna szkatułkowa kompozycja i wartka, pełna nieoczekiwanych zwrotów akcja budzi zaciekawienie i buduje napięcie. Błyskotliwe dialogi, wyraziste postaci, barwne szczegóły i sugestywna atmosfera sprawiają, że łatwo dać się wciągnąć i ponieść opowieści. Charakterystyczny dla Gastona Leroux dramatyczny, emfatyczny styl (tekst obfituje w wykrzykniki, wielokropki i wyróżnienia) przeciwważy duża doza autoironii, dystansu i humoru (często czarnego humoru i groteski).

Opowiadania z dreszczykiem dziś już raczej nikogo nie przestraszą, a współczesnemu czytelnikowi mogą się wydać dość staroświeckie. Ich intryga jest nieprawdopodobna, a stylistyka nieco efekciarska. Nadal jednak świetnie się je czyta, bo wciągają, bawią i dostarczają rozrywki. Oczywiste jest, że Gaston Leroux lubi opowiadać i robi to wyśmienicie — z ogromną lekkością, swobodą, werwą i wprawą, ale też i z przymrużeniem oka. Jego opowiadania stanowią rodzaj błyskotliwej, literackiej zabawy w starym, dobrym stylu i z pewnością spodobają się wszystkim tym, którzy lubią słuchać strasznych historii.


Szczegółowe informacje o e-booku

Tytuł: Opowiadania z dreszczykiem
Tytuł oryginału francuskiego: Quelques nouvelles terrifiantes (Groupe Ebooks Libres et Gratuits)
Autor: Gaston Leroux
Gatunek: opowiadanie
Data powstania: 1911-1925
Tłumaczenie z francuskiego: Monika Szymaniak
Wydawca: Monika Szymaniak
Data wydania: 2.03.2020
Liczba słów: 30 306

E-book PDF
ISBN: 978-83-956932-5-0
Całkowita liczba stron (z okładką włącznie): 97
Wielkość pliku: 1,57 MB

E-book EPUB
ISBN: 978-83-956932-6-7
Wielkość pliku: 265 KB

W SPRZEDAŻY JUŻ WKRÓTCE

„Wiosenną porą”

„Wiosenną porą”, Guy de Maupassant, Monika Szymaniak, 2016.

Kiedy przychodzą pierwsze pogodne dni, kiedy ziemia budzi się i znów zazielenia, kiedy ciepłe, wonne powietrze pieści nam skórę, wpada do piersi i zdaje się docierać do samego serca, nachodzi nas niejasne pragnienie szczęścia, chce nam się biegać, chodzić bez celu, szukać przygód, upajać wiosną.

Jako że zima była tego roku bardzo surowa, owa potrzeba rozkwitu zaszumiała mi w maju w głowie jak alkohol, wezbrała w żyłach jak roślinne soki.

Pewnego ranka obudziłem się i zobaczyłem przez okno nad dachami sąsiednich domów wielką połać błękitnego, rozświetlonego słońcem nieba. W wiszących w oknach klatkach zdzierały gardła kanarki; na wszystkich piętrach podśpiewywały pokojówki; z ulicy dobiegał wesoły gwar. Wyszedłem z domu w radosnym nastroju, sam nie wiedząc dokąd.

Przechodnie uśmiechali się. Wszystko tchnęło szczęściem w ciepłych promieniach powracającej wiosny. Miasto zdawała się owiewać miłosna bryza. Przechadzające się w porannych toaletach młode kobiety miały jakby skrytą czułość w oczach i większą niż zazwyczaj miękkość w ruchach, czym wprawiały moje serce w drżenie.

Nie wiedząc jak ani dlaczego, znalazłem się nagle nad brzegiem Sekwany. Odpływały stąd spacerowe parostatki do Suresnes, a mnie naszła nagle wielka ochota, żeby pohasać po lesie.

Na pokładzie pełno było pasażerów (pierwsze wiosenne słońce wyciągnie cię z domu, czy tego chcesz, czy nie), z których każdy kręcił się, chodził w tę i we w tę, gawędził z sąsiadem.

Mnie trafiła się akurat sąsiadeczka: najwyraźniej robotnica, uosobienie paryskiego wdzięku, o ślicznej blond główce z loczkami na skroniach. Jej włosy wyglądały jak wijące się światło, opadały na uszy, biegły na kark, tańczyły na wietrze, by na samym końcu zamienić się w puch tak miękki, lekki i jasny, że ledwo go było widać, budzący nieodpartą chęć, by go bez końca całować.


Szczegółowe informacje o książce

Tytuł: Wiosenną porą
Tytuł oryginału francuskiego: Au printemps
Autor: Guy de Maupassant
Gatunek: nowela
Data powstania: 1881
Tłumaczenie z francuskiego: Monika Szymaniak
Wydawca: Monika Szymaniak
Data wydania: 2.02.2016
Liczba słów: 1981

E-book PDF
ISBN: 978-83-944335-2-9
Całkowita liczba stron (z okładką włącznie): 15
Wielkość pliku: 694 KB

E-book EPUB
ISBN: 978-83-944335-0-5
Wielkość pliku: 121 KB

E-book MOBI
ISBN: 978-83-944335-1-2
Wielkość pliku: 507 KB

W SPRZEDAŻY JUŻ WKRÓTCE